Pokolenia (Generations)

(…) wieczność jest w naszych genach, które przekazujemy z pokolenia na pokolenie i które tworzą istotę naszego życia.

Enrique Moriel

 

KODAK Digital Still Camera

 

Wianki w Warszawie

 

https://photokalino.wordpress.com/2016/06/25/noc-swietojanska-wianki/ Czytaj dalej „Wianki w Warszawie”

Noc Świętojańska – Wianki

Wianki

Noc Świętojańska (Noc Kupały) odgrywała również rolę podobną do współczesnych Walentynek (14 lutego). W noc świętojańską młode dziewczęta (panny) plotły wianki z kwiatów i ziół, a następnie rzucały je do wody (rzeki, jeziora). Chłopcy usiłowali je wyłowić. Dziewczęta wróżyły o zamążpójściu na podstawie tego, czyj wianek kto złowił, czyj utonął, czyj najdalej popłynął. Pozwalano również młodym parom na samotne spacery po lesie w poszukiwaniu kwiatu paproci, którego odnalezienie wróżyło szczęście.

Geneza Nocy Świętojańskiej

Wigilia św. Jana to święto obchodzone w nocy z 23 na 24 czerwca w wigilię Świętego Jana Chrzciciela. Data obchodów wyznaczona przez Kościół nieprzypadkowo zbiega się z datą słowiańskich obchodów sobótki (nocy Kupały, kupalnocki) związanych z letnim przesileniem Słońca. Najkrótsza noc przypada zazwyczaj z 21 na 22 czerwca i właśnie w czasie wtedy odbywały się główne obrzędy związane z obchodami tego święta.

Obrzędy sobótek w tradycji słowiańskiej

W tradycji słowiańskiej było to święto wody i ognia, ale również święto miłości, płodności, Słońca i Księżyca. Zwyczaje i obrzędy kultywowane w Noc Kupalną miały na celu zapewnienie zdrowia i urodzaju. W trakcie tej najkrótszej nocy w roku palono ogniska wokół których tańczono przy wtórze muzyki. Stare gospodynie rzucały do ognia zioła (bylicę, szałwię i inne), by zapewnić płodność oraz urodzaj. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi urokami i chorobami.

KODAK Digital Still Camera

KODAK Digital Still Camera

KODAK Digital Still Camera

 

Korzenie

Włas­ne pędy, włas­ne liście za­puszcza­my każdy so­bie. I korze­nie oczy­wiście, na wyg­na­niu, w kra­ju, w gro­bie. Tu na bo­ki, wzwyż ku słońcu, na stra­cenie w pra­wo, w le­wo. Kto pa­mięta, że to w końcu, jed­no i to sa­mo drzewo.

Jacek Kaczmarski

korzeń