Deszcz (Rain)

Pada. Taka to dziwna zima w tym roku, że łzy można pomylić z deszczem. 
A może odwrotnie? Po mokrych ulicach przemykają zmoknięci ludzie.
A w moich wspomnieniach przemyka czasem twój cień. Czy wiesz, że pod powiekami codziennie maluję twój portret?
Słyszę szmer spadających kropli i szepty, które snują się w powietrzu. Mokry asfalt ulic błyszczy w świetle latarni. Deszcz pozamiatał chodniki z nadmiaru codziennych spraw. Wieczorami pojawia się na nich magia. Spod przymkniętych powiek patrzę jak po szybach spływają drżące krople deszczu. Boję się otworzyć je bardziej. Szelestem rzęs nie chcę spłoszyć marzeń zawieszonych na gałązkach drzew. Niech się spełniają. Noc. Miasto już układa się do snu. Oddycham drżącym od wzruszeń powietrzem.

J. Kalinowska

deszcz33