Na brzegu Wisły — Moja Warszawa

via Na brzegu Wisły — Moja Warszawa

Para nienasycona

Ach pani,
twój wzrok szaleńczo zniewala,
byłaby z nas niezwykle oryginalna para
nienasycona,
ludzie krzykną, patrzcie to on i ona,
idą szaleńczą życia drogą,
bo chcą i mogą,

– Kocham ciebie pani szalona – mówię,
– A ja ciebie – odpowiada ona,
i jak radośnie, zwiewnie i czule,
ból istnienia w szczęście się zmienia,
i nic innego nas nie zwodzi,
w miłosnym uścisku my,
a czas to ułuda,
i ręce, dłonie jej pianistki rozbiegane, kibić, uda i usta, usta, usta,
poezją mówmy, nie prozą,
niech w naszej harmonii ciał prym wiodą rymy,
zaś dusze niech się błąkają splątane,
są przecież wielce zakochane.
O znudzeniu nie mówcie, bo to życiowa pustka.
Ona:
– Ach, daj mi kulki czerwonej jarzębiny,
od mego mężczyzny dla jego dziewczyny,
a ja do niej mówię: – A ty mi daj…
zrazu się wstydzę, że idzie o miłosny raj,
nie w łożnicy, nie byle gdzie, czy też pod stołem,
idzie o słownych deklaracji, poetycki gaj,
i pieszczot nalot dywanowy i wszystko, nie w samotności, lecz tylko społem,
ja dobrze wiem i moja panna wie znakomicie,
że tylko ja i tylko ona,
stąd tytuł właśnie taki,
nie jest byle jaki:
para nienasycona,
czyli ona i ja, ja i ona.
Ach, para nienasycona barw paletą się mieni,
szczególnie gdy lato się kończy,
i świat nasz w refleksji się nurza,
a do drzwi domu naszego zapuka,
świecąca kroplami potu i blaskiem łez namiętnych,
ułuda czasu kochania i wspomnień zapamiętania,
zadurzenie w życia przestrzeni,
i blitz i mgnienia nadziei,
Złotej Polskiej Jesieni.

Lech Galicki – „Para nienasycona”

kolaż ona i on

 

Ziemia

„Bo na starość różnie bywa (…) Wtedy z życia niby z drzewa jesienią wszystkie liście opadną i jak goły pień człowiek zostaje. Wtedy już nie w świat go ciągnie, ale z powrotem do tej ziemi, gdzie urodził się, z której wyrósł, bo to jedyna jego ziemia na tym świecie. I nawet grób w tej ziemi jakby domem mu był”. 

Wiesław Myśliwski – Kamień na kamieniu

ziemia